sobota, 9 stycznia 2016

Ulubieńcy 2015, czyli moje must have

W tym roku nie miałam na prowadzenie kosmetycznego bloga tyle czasu, ile bym chciała, co nie oznacza, że zrezygnowałam z używania kosmetyków;) Chciałabym się podzielić z Wami kilkoma najlepszymi kosmetykami, które wpadły mi w ręce w ubiegłym roku. Może i Wy znajdziecie coś dla siebie:)

poniedziałek, 4 maja 2015

Becca Ultimate Cover Foundation - zamiast Revlon Colorstay i Estee Lauder Double Wear

Córka marnotrawna wraca z recenzją! Jakoś w ostatnich miesiącach, jak już mam wolny czas, to spędzam go jeśli nie z Mężem, to nad maszyną do szycia a kupno nowości kosmetycznych zamieniłam na kupno ładnych tkanin i jakoś trudno mi znaleźć czas na bloga kosmetycznego. Na recenzje ciekawych produktów czas jednak musi się znaleźć;))

Przechodząc do rzeczy...

Niedobrze, niedobrze jest mieć trochę czasu wieczorem i przeznaczyć go na wertowanie działu recenzji na Makeup Alley. Zwłaszcza, kiedy się szuka dobrego podkładu a cera ubrana w Revlon Colorstay wykazuje oznaki znudzenia. Czym zastąpić Revlon Colorstay i Double Wear Estee Lauder (ten drugi jest u mnie mało trwały i jego najjaśniejszy odcień 1N1 jest dla mnie za ciemny)? Internety jak zwykle nie zawiodły i doprowadziły mnie w końcu do podkładu Becca Ultimate Cover Foundation. W Polsce nie ma (jeszcze?) tej marki, na StrawberryNet i eBay akurat nie było, więc kupiłam na SpaceNK pohamowując drżenie ręki nad zdzierczymi kosztami wysyłki. No nic. Zachcianka w tym momencie ewoluowała w potrzebę;)




środa, 12 listopada 2014

Krem brązujący Clarins Instant Smooth Self Tanning

Gdyby przyszło mi żyć w indiańskim plemieniu, jest więcej niż pewne, że nazywałabym się Blada Twarz;) Większość producentów podkładów często nie uwzględnia dostatecznie jasnych odcieni w swojej palecie kolorów, toteż w okresie okołozimowym zdarza mi się wspomagać kosmetykami brązującymi (jeśli akurat nie rozjaśniam sobie podkładu). Kto nie lubi muśniętej słońcem skóry?;)

Clarins Instant Smooth Self Tanning

sobota, 27 września 2014

YSL Fusion Ink Foundation - recenzja + dodatkowe swatche

Korzystając z uroków mojej pierwszej od dawna wolniejszej soboty (do tego cudnie słonecznej!) chciałam podzielić się z Wami moją opinią o nowym podkładzie YSL - Fusion Ink.

YSL Fusion Ink Foundation


Mam odcień BD10, który powinien być jasny, ale nie jest, toteż nieco się 'opaliłam' przy pomocy balsamu brązującego Sun Ozon z Rossmanna (klik) i kremu brązującego do twarzy Clarins Lisse Minute Auto-Bronzant (Instant Smooth Self Taning).

Podkład jest całkiem niezły, ale nie został moim ulubieńcem. Pomimo kilku zalet, ma też swoje wady.

sobota, 20 września 2014

Miss Dior Blooming Bouquet - po prostu kobiecy

    Jacques Polge, kreator zapachów Chanel od 1978 r., mawia, że Zapach jest językiem, który nie potrzebuje słów, Coco Chanel mawiała natomiast, że Perfumy to niewidoczny, ale niezapomniany i niedościgniony dodatek. Są zapowiedzią przybycia kobiety, pobrzmiewają jeszcze, gdy ona już odeszła. I to w perfumach kocham najbardziej. 

Miss Dior Blooming Bouquet



     Zawsze jest mi trudno znaleźć zapach, który nie tylko mi się podoba (czyli absolutnie nie może mieć wśród nut zapachowych frezji i grapefruita!;)), nie jest ciężki, nie boli mnie od niego głowa i jednocześnie jest ultrakobiecy, dziewczęcy. Poszukiwania zapachu to zawsze u mnie proces długotrwały - przyglądanie się flakonom, nakrętkom, wreszcie wąchanie, analizowanie, porównywanie, wielokrotne zaglądanie do perfumerii...

  
  Ciekawił mnie m. in. popularny Light Blue Dolce & Gabbany - niestety o ile na innych kobietach mi się podoba, tak na sobie ten zapach był za ciężki, bolała mnie od niego głowa - zupełnie nie przypadliśmy sobie do gustu. Euphoria Calvina Kleina - niezły, ale znowu bardzo popularny, Guerlainy za ciężkie, Hugo Bossom czegoś brakowało...
 
   
   Właściwie po długich poszukiwaniach byłam zdecydowana na Chanel Coco Mademoiselle, ale któregoś razu dałam na nadgarstkach swojemu wówczas narzeczonemu do powąchania Mademoiselle i inny zapach, który równie mi się podobał - Miss Dior Blooming Bouquet i usłyszałam, że Dior to kwintesencja zapachu pięknej kobiety. To mi pomogło podjąć decyzję. Tak właśnie cudnie kwiatowy Miss Dior Blooming Bouquet zamieszkał na mojej toaletce i towarzyszy mi od wiosny.



Nuty zapachowe są tu zdecydowanie niedrażniące - sycylijska mandarynka, różowa piwonia, róża damasceńska, morela i brzoskwinia; białe piżmo jako baza. Twarzą zapachu została Natalie Portman.

Zapach jest dostępny wyłącznie w wersji eau de toilette, nie ma wersji perfumowanej, szkoda, bo ta wersja perfum byłaby trwalsza.



Uwielbiam ten zapach - jest kobiecy, łagodny, świeży, niedrażniący. Przywodzi na myśl piękno młodej kobiety, która ma w sobie tyle samo uroku i seksapilu co dziewczęcej delikatności. Podoba się zarówno kobietom, jak i mężczyznom. I ta nakrętka z kokardką. Czyż nie jest urocza? ;))

You might also like:

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...